czwartek, 27 listopada 2014

# 26. ,,Inny świat''

Wróciłam do domu. Jak zawsze będę w nim siedzieć sama. Liam już za kilka dni wraca do domu. Obecnie są w Ghanie. Cieszę się, będziemy znowu razem. Tęsknię za nim to chyba normalne. Codziennie dzwoni do mnie, ale to nie to samo. Chcę go mieć przy sobie. Przy nim czuję się bezpieczna.
Zdjęłam buty i poszłam się przebrać. Nie miałam ochoty na nic do jedzenia więc usiadłam przed tv i trafiłam na ulubiony program. Czas szybko mi zleciał. Wieczorem jak co dzień Liam zadzwonił do mnie.
- Hej skarbie co u ciebie - przywitałam go wesoło.
- Hej - odpowiedział niezbyt entuzjastycznie.
- Co się stało? - zapytałam zaniepokojona.
- Oboje możemy dziękować Bogu za to w jakich warunkach możemy żyć - powiedział poważnie, lecz słyszałam w jego głosie smutek - to co przeżywają ludzie tu jest okropne. Oni potrzebują pomocy.
- Wiem Liam, ale ty nie pomożesz wszystkim ludziom to jest niemożliwe. Robisz co możesz ale sam nic nie zdziałasz
Dobrze znam Liama jesteśmy razem od kilku lat. Tragedie ludzi nawet tych, których nie zna przeżywa bardzo mocno. Rozmawiając z kimś emocjonalnie się z nim zżywa. I pomaga jak tylko może. o jedna z wielu jego cech.
- Wiem, że nie pomogę wszystkim pomów to jest nie możliwe. To jest smutne - mówił dalej.
- Tak wiem to smutne i przykre. Jedni żyją w bardzo dobrych warunkach, inni w gorszych a jeszcze inni w tragicznych.
- No właśnie, dlaczego wszyscy nie mogą żyć w podobnych warunkach? Dlaczego świat tak jest stworzony?
- To nie pytanie do mnie kochani. Tak już jest. Raczej nie ulegnie to zmianie - stwierdziłam i poczułam ukłucie w sercu. To na prawdę bardzo trudne.
- Najgorszy jest widok tych niczemu nie winnych dzieci - słyszałam jak głos mu się łamie - wyślę ci zdjęcia. Te dzieci są tak kochane. A przez głód i choroby tak szybko umierają, to nie jest sprawiedliwe.
- Życie nie jest sprawiedliwe - zgodziłam się z nim.
- I to bardzo. A co u ciebie - zmienił temat. Wiedziałam, że potrzebuje się trochę oderwać od tego co dzieje się tam.
- U mnie wszystko dobrze. Wróciłam z pracy i usiadłam przed tv.
- Oglądałaś swój ulubiony program? - poczułam że uśmiechnął sie.
- Tak, dobrze mnie znasz -stwierdziłam z uśmiechem.
- Się wie. Nie mogę się doczekać, aż wrócę.
- Ja też. Czekam na ciebie z utęsknieniem. Wracaj szybko do mnie.
- Kocham Cię - dwa wyrazy a moje serce bije szybciej.
- Ja ciebie też. Tęsknię za tobą - próbowałam się nie rozkleić.
- Ja za tobą także. Muszę już kończyć zadzwonię jutro Kocham Cię.
- Paa ja Ciebie też -uśmiechnęłam się a on się rozłączył.
Serce mi pęka gdy słyszę w jakim stanie emocjonalnym jest teraz. Sprawdziłam telefon. Liam wysłał mi zdjęcie dzieci. Są urocze, potrzebują miłości i lepszych warunków do życia. Na prawdę nie są niczemu winne. Są bezbronne.

*

Czekam na Liama. Chodzę po domu i nie mogę znaleźć sobie miejsca. Wiem, ze lada chwila wejdzie do domu. I tak też się stało. Chwilę później już usłyszałam jego głos.
- Jestem !
- Liam ! - ruszyłam w jego stronę i wpadliśmy sobie w ramiona.
Oboje tego potrzebowaliśmy. Nie mogliśmy od siebie się oderwać. Nie chciałam go puścić już nigdy i chyba z wzajemnością.
- Tęskniłem za tobą - złapał mnie za policzki i patrzył prosto w moje oczy.
- Ja za tobą też dobrze wiesz - patrzyłam w jego oczy i upajałam się tym widokiem.
Nie powiedział nic więcej tylko mnie pocałował. Serce zaczęło mi bić szybciej. Całował tak jak jeszcze nigdy. była to piękna chwila.
*
Wieczorem przygotowałam na kolację ulubione danie Liama. Ucieszył się. Był już znacznie inny niż jeszcze kilka godzin temu.
- Pyszna kolacja kochanie - napił się wina po zjedzeniu posiłku.
- Cieszę się, ze ci smakowała. Specjalnie dla ciebie - uśmiechnęłam się. Zrobiła bym wszystko dla niego.
- Teraz musimy poważnie porozmawiać - powiedział bardzo poważnie i poprawił się na krześle. Wystraszyłam się.
- O co chodzi? - także poprawiłam się i patrzyłam na niego.
- Dużo nad tym myślałem. Jesteśmy małżeństwem więc tego typu sprawy nie mogę podejmować sam - mówił poważnie i położył dłoń na mojej.
- Mów dalej.
- Co ty na to jeśli zaadoptowalibyśmy dziecko właśnie z biednego kraju by mu pomóc i stworzyć mu warunki godnego życia?
Patrzyłam na niego w szoku. Nie wiedziałam co powiedzieć zdziwiło i zaskoczyło mnie jego pytanie.
- Nigdy nie myślałam o tym. Myślałam, że będziemy mieć własne dzieci.
- Tak wiem i chcę mieć z tobą dziecko, ale czy nie uważasz że moglibyśmy także jedno adoptować? Te dzieci dają tyle miłości. Była byś cudowną matka.
- Pozwól mi się zastanowić to nie jest takie łatwe.
- Tak oczywiście nie odpowiadaj pochopnie to ważna decyzja - pocałował moją dłoń.

*

Minęło sporo czasu odkąd złożyliśmy papiery adopcyjne. Oboje osobiście kilka razy spotkaliśmy się z naszym synem adopcyjnym ma na imie Neo i ma 4 latka. Jest uroczym chłopcem. Szybko złapaliśmy wspólny język. Liam jest szczęśliwy zresztą ja także. Od dzisiaj zamieszka z nami. Jesteśmy podekscytowani. To wielka chwila dla naszej trójki.
- A tu jest twój dom - Liam pomógł wysiąść małemu z auta.
Neo patrzył na dom a jego oczka świeciły się jak gwiazdki. Kocham go jak własne dziecko.
Weszliśmy do domu Neo na początku trochę się krępował, ale szybko zadomowił się. Strasznie ucieszył się z pokoju, przebywa w nim godzinami, cudowny chłopiec.
*
Razem z Liamem siedzieliśmy sobie przy stole na tarasie a Neo bawił się na ogrodzie.
- Wiesz nie zamieniła bym go na żadnego innego - powiedziałam z uśmiechem patrząc na Neo.
- Oj wiem widać, że bardzo go pokochałaś.
- To prawda jest dla nas oboje całym życiem.
Rozmawialiśmy z Liamem a Neo przybiegł do nas chwaląc się co chwila czymś innym. bystre dziecko. Co wieczór kładąc go spać i gdy mówi nam ,,mamo, tato kocham was'' wiem, że adoptowanie go było najlepsze co mogło nas w życiu spotkać. Myślę, że Neo już niedługo doczeka się braciszka lub siostrzyczki.



~ Kamila


wtorek, 12 listopada 2013

# 25. ,,Deszcz miłości'' [na zamówienie]

Jest pochmurny deszczowy dzień typowy w Londynie, a ja muszę niestety iść do pracy na popołudniową zmianę wtedy kiedy najbardziej padało. Ubrałam kalosze, płaszcz, a w rękę wzięłam duży żółty parasol i ruszyłam do pracy. Szlam powoli przez miasto i patrzyłam na każdą ciekawa wystawę.
W pewnym momencie auto z wielka prędkością wjechało w kałużę i ochlapało mi cały płaszcz. Okropnie się wkurzyłam jednak zauważyłam ze auto zatrzymało się. Z auta wysiadł wysoki blondyn który pokierował się w moją stronę.
- Nic się nie stało? - zapytał.
- Jak jeździsz! Ochlapałeś mi cały płaszcz palancie! - odpowiedziałam z wielka złością.
- Bardzo przepraszam nie zauważyłem kałuży.
- To możne trzeba się wybrać do okulisty po okulary!
- Chyba przydało by mi się - powiedział ze smutkiem.
- Przepraszam poniosło mnie, ale teraz jestem cala mokra.
- Nie, należało mi się. Jeszcze raz przepraszam, możne mógł bym jakoś odpokutować? W ogóle mam na imię Niall.
- Może, ja mam na imię [t.i]
- Ładne imię może mógł bym cie zaprosić na kawę w ramach przeprosin?
- Z przyjemnością, ale teraz muszę iść do pracy może o 17 po pracy?
- Dobrze będę czekał o 17:15 w kawiarni kolo parku pasuje?
- Tak pasuje, a teraz przepraszam muszę uciekać.
- Dobrze do zobaczenie i jeszcze raz przepraszam.
- Wybaczam paaaa- poszłam sobie. W drodze do pracy myślałam o Niallu i wydal mi się bardzo miły i skromny jak na chłopaka.

*Godzina 17 *

Wyszłam ze sklepu. Nie padało za chmur lekko wyglądało słonce. Zaczęłam iść w stronę parku i kawiarni znajdującej się tuz kolo niego, gdy doszłam weszłam do środka Niall już był. Gdy mnie ujrzał uśmiechnął się i wstał.
- Hej [t.i] - powitał mnie swoim cudnym uśmiechem.
- Hej - posłałam delikatny uśmiech.
- Pozwól ze pomogę ci zdjąć płaszcz.
- Jasne - zdjęłam płaszcz z jego pomocą. Odwiesił go, a ja usiadłam. Niall usiadł na przeciw.
- W ramach przeprosin możesz wybrać kawę i ciasto.
- To może ... hmm poproszę kawę z bita śmietana i sernik.
- Dobrze - chłopak zamówił kawy i ciastka. Po jakim czasie kelnerka przyniosła nasze zamówienie. Zaczęliśmy jeść i rozmawiać na rożne tematy.
Dużo się dowiedziałam o nim jak, np. że Niall potrafi grac na gitarze i śpiewać, a także że śpiewa w popularnym zespole i jest Irlandczykiem.
Oboje jesteśmy strasznymi łakomczuchami. Świetnie się nam rozmawiało było dużo śmiechu, ale pora była wracać do domu.
- Milo się rozmawiało, ale muszę wracać do domu.
- Mi również musimy to powtórzyć
- Jasne może chcesz mój numer ?
- Pewnie! - uśmiechnęłam się podałam mu numer, a on obdarował mnie swoim.
- Dziękuję za wszystko i do zobaczenie Niall- uśmiechnęłam się zakładając płaszcz.
- Proszę i do zobaczenia - pocałował mnie w policzek. Ja tylko uśmiechnęłam się i wyszłam.
Przez cala drogę myślałam o nim był strasznie przystojny, inteligentny i miły. Weszłam do domu wzięłam prysznic ubrałam piżamę i poszłam spać.

*Trzy miesiące później*

Dzisiaj moja trzy miesiące od tamtego wydarzenia. Ja i Niall jesteśmy parą. Miesiąc temu w ten sam dzień kiedy się spotkaliśmy poprosił mnie o chodzenie. Według naszych przyjaciół jesteśmy nierozłączni, i nie potrafimy żyć bez siebie. Ale my po prostu się strasznie kochamy i zostanie tak przez długi czas.





~ Gosia



sobota, 17 sierpnia 2013

# 24. ,,Kolacja we dwoje'' +18 [na zamówienie]


Imagin dla Weroniki P.

_________________________________________________________________________

Jesteście z Louisem od 2 lat parć. Byliście bardzo szczęśliwi każdą chwile spędzaliście razem na słodkich pocałunkach, pieszczotach i żartach . Tego wieczoru byliście tylko sami w domu, bo każdy z chłopków gdzieś wybył. Dlatego Louis zorganizował dla was romantyczna kolacje. Żeby źle nie wyglądał ubrał się dość elegancko i seksowne. Ty ubrałaś piękna sukienkę i razem zasiedlicie przy kolacji przy blasku świec. Louis przygotował dal was wspaniałe spaghetti podał je i usiadł naprzeciwko ciebie. - Mmm pachnie cudnie i na pewno świetnie tez smakuje – uśmiechnęłaś się do niego. -Musisz kochanie sama sprawdzić, a teraz smacznego. Odpowiedziałaś mu również i zaczęliście jeść. Musiałaś przyznać ze jago spaghetti było pierwsza klasa - Kochanie to jest przepyszne - odparłaś. - Bardzo się ciesze ze ci smakuje.
Podczas jedzenia rozmawialiście o rożnych sprawach, o przyszłości. Także żartowaliście i od czasy do czasu mówiliście sobie czułe słówka typu „Kocham cie”. Jednak wiedziałaś ze twój ukochany czymś się denerwuje, ale nie wiedziałaś czym. Nagle Louis wstał i podszedł to twojego krzesła i przyklękną. - [T.I]. Wiem ze jesteśmy jeszcze młodzi ale jesteś moja miłością nie umiem bez ciebie żyć. Czy zostaniesz moja zona ? -Tak Louis tak zostanę twoja żona ! - chłopak uśmiechnął się założył ci pierścionek na palec. Wstał mocno przytulił i pocałował cię w usta.
Najpierw całowaliście się delikatnie później coraz czulej, aż w końcu bardzo namiętnie. Oboje mieliście ochotę na to samo, więc bez żadnych słów Louis wziął cie na ręce i poszliście do sypialni całując się po drodze. Chłopak położył cie na łóżku i zaczął całować po szyi. Przegryzłaś płatek jego ucha on cicho jęknął i zaczął zdejmować po kolei ciuchy. Nie byłaś mu dłużna i uczyniłaś to samo. Chwile później oboje byliście nadzy. Zaczęłaś całować go po szyi torsie i zjeżdżałaś coraz niżej. Wzięłam jego kolegę do reki i zaczęłaś poruszać nim góra dół. Louis cały czas wydawał z siebie jęki co cię bardzo podniecało. Później wzięłaś jego kolegę do buzi i zaczęłaś robić swoją robotę. Ukochany cały czas jęczał. Po skończonej przyjemności przyszła kolej na niego.
- Pozwól ze ja się odwdzięczę kochanie – szepnął ci do ucha . Zaczął całować twoje piersi i schodził coraz niżej niżej, aż w końcu zaczął sprawiać mi przyjemność robił to bardzo dokładnie ale i delikatnie.
- Louis proszę wejdź we mnie, proszę – jęknęłaś.
-Nie trzeba mi tego powtarzać kochanie – uśmiechnął się.
Wszedł w ciebie najpierw delikatnie. Czułaś przyjemne rozpychanie.Wsuwał się coraz głębiej i głębiej . Położyłaś dłonie na jego placach i wbiłaś paznokcie w jego skórę. Wszystko robił delikatnie i powoli doprowadzając cię do szaleństwa. Nagle przyspieszył tempo. Obydwoje wydawaliście z siebie jęki rozkoszy. Nagle Louis wyszedł z ciebie i posadził na sobie teraz to ty  przejęłaś pałeczkę. Zaczęłam się unosić w gore i dół szybko oddychając. Gdy już nie miałaś sil opadłaś na Louisa, a ten położył się na tobie i znów wszedł w ciebie. Wbiłaś paznokcie w materac jęczałaś dalej, a twoje ciało wygięło się w luk . Teraz Louis był bardziej stanowczy i pewny siebie. Powoli obydwoje dochodziliśmy do końca. Jeszcze tylko ostatnie mocne pchnięcia i obydwoje doszliście w tym samym momencie. Opadł kolo ciebie na łózko, a ty położyłaś głowę na jego torsie - Kocham Cie Louis - szepnęłaś - Ja ciebie tez kocham skarbie - pocałował cię w głowę. Pocałowałam go w usta i zasnęłam w jego ramionach
…
Trzy miesiące później wzięliście ślub mieliście piękne wesele a już rok później zaszłaś w ciąże i urodziłaś ślicznego małego synka o imieniu Tom.





~ Gosia
__________________________________________________________________________

Mam nadzieję, że sprostałam wymaganiom.
To mój pierwszy imagin na zamówienie :)
Przepraszam, ze tak długo to trwało

sobota, 16 lutego 2013

# 23. ,,Dobry przyjaciel''

Szłam ulicą Londynu. Zaskakująca była dzisiejsza pogoda, było dosyć ciepło i nie zbierało się na deszcz. Szłam i patrzyłam w swój telefon, a w uszach leciała z słuchawek moja ulubiona piosenka.

Umówiłam się na spotkanie z przyjaciółką tuż kwadrans po 16. A dochodziła ledwo co 14. Przyznam czas bardzo mi się dłużył od samego rana. Cóż poradzić taki to dzień.Na dodatek są moje urodziny o których każdy zapomniał. Myślałam że już nic gorszego od tego, że będę te urodziny spędzać sama mnie nie spotka. Ale chyba się myliłam.
-Ała ! - krzyknęłam i upadłam na zimny chodnik. Jeszcze nie wiedziałam co się dokładnie stało, ale przeczuwałam, że będą z tego problemy.
- Przepraszam nie zauważyłem cię - powiedział chłopak stojący nade mną. Ledwo co go widziałam. Jedyne co dojrzałam to jego bujną fryzurę. Muszę przyznać i głos miał miły, bardzo męski. Podał mi rękę chwyciłam ją i wstałam, a on uśmiechnął się do mnie. Musze powiedzieć, ze uśmiech miał cudowny, a te dołeczki w policzkach no po prostu cudowne.
 - Przepraszam jeszcze raz , mam nadzieję ze się jeszcze kiedyś zobaczymy, muszę lecieć paa - i tak bez słowa odbiegł a za nim ... za nim biegła cała ferajna dziewczyn.
- Kto to jest ? - zadałam sobie to pytanie, bo jak bym już go gdzieś widziała. Trochę zdziwiło mnie jego zachowanie i zachowanie tych dziewczyna. No ale to nie moja sprawa.
Poszłam dalej lekko obolała po upadku. Po kilku minutach marszu poczułam kropelki deszczu na mojej skórze. Tak o czym ja myślałam, brak deszczu w Londynie to coś nie możliwego. Postanowiłam, że wrócę do domu zanim rozpada się na dobre. Obawiałam się, że wrócę do domu cała mokra. I nie myliłam się, wystarczyła chwila, a byłam już mokra do suchej nitki. Zła zaczęłam biec w stronę domu nie patrząc na drogę. Przypadkiem kogoś potrąciła. Rzuciłam tylko szybie - przepraszam - i ruszyła bym dalej gdyby nie to, ze ta osoba złapała mnie za rękę. Spojrzałam na nią i się zdziwiłam. Przede mną stał ten sam chłopak który jeszcze kilka minut temu mnie potrącił.
- Jesteś cała mokra -stwierdził.
- No proszę spostrzegawczy jesteś - powiedziałam z ironią w głosie. Widziałam, że rozbawiło go to.
- Może dasz się zaprosić do mnie do domu? - zaproponował.
- Wiesz nie znam cię więc nie dzięki - poszłam dalej. Lecz chłopak nie dawał za wygraną
- No daj się namówić. Jestem Harry. No więc widzisz znamy się, a teraz bez marudzenia zapraszam. Chyba jestem ci winny przeprosiny za ten cały upadek. Czyż nie ? - No kurde przechytrzył mnie. No ale czy ja wiem czy powinnam się zgadzać? W sumie co mi szkodzi.
- Ok ale jeśli spróbujesz mnie chodź dotknąć nie ręczę za siebie - zagroziłam chłopakowi i poszliśmy w stronę jego domu.
Stanęliśmy przed drzwiami ogromnego domu. Może on nie mieszka sam? Pomyślałam, bo przecież jeden chłopak, a dom spokojnie mógł by pomieścić z 10 osób.
- Cholera zapomniałem kluczy - powiedział chłopak.
- No to ja idę paa - rzuciłam i już chciałam iść lecz, nie mogłam. On znowu złapał mnie za rękę i o dziwo otworzyły się drzwi. Oczywiście nie same. Otworzył je wysoki mulat. czy oni są jak to powiedzieć gejami ? A może to tylko koledzy ? No co takie pytania mi się nasuwały na myśl. Gdy weszliśmy do domu zobaczyłam siedzących w salonie trzech chłopaków. Lekko się zdziwiłam.
- Chodź przedstawię cię im - poszłam za nim do salonu - No więc tak to jest ... - przerwał mu blondyn.
- Jestem Niall - uśmiechnął się i wyszczerzył swoje białe ząbki, na których dał się zauważyć aparat.
- To jest .. - zaczął Harry lecz znowu mu przerwano tym razem był to brunet.
- Ja jestem Louis - podszedł chłopak i pocałował moją dłoń. Lekko zaśmiałam się bo to z jednej strony dziwne, a z drugiej bardzo miłe.
- To jak każdy się przedstawił to i ja. Więc miło mi cię poznać jestem Liam - uśmiechnął się do mnie chłopak o brązowych włosach.
- Ej ej ej A ja to co ! - wtrącił się mulat wchodząc do salonu.
- No tak więc to jest Zayn - przedstawił go Harry - chłopaki a to jest .. - przerwał - jak ci na imię ? - zapytał loczek.
- [T.i] - odparłam.
-Więc to jest [T.i] - uśmiechną się do mnie.
- Miło was poznać - przesłałam im delikatny uśmiech.
Harry postanowił dać mi suche ciuchy lecz odmówiłam. Nie będę chodzić w jego ciuchach samo to, że się zgodziłam tu przyjść to już coś. Postanowiłam, że jednak nie będę im przeszkadzać i wrócę do domu.
- To ja cię odwiozę, nie pozwolę ci iść do domu gdy ciągle pada - zaoferował się chłopak, a ja nie wiem czemu zgodziłam się.
Wyszliśmy z domu i poszliśmy do jego auta. Gdy już byliśmy w drodze do domu zadzwonił do mnie telefon. Wyciągnęłam go z kieszeni okazało się że to moja babcia, szybko odebrałam.
- Hej babciu.
- Hej wnusiu wszystkiego najlepszego ! - powiedziała wesoła babcia
- Dziękuję, bardzo babciu za pamięć o mnie - uśmiechnęłam się do siebie.
- Jak kochanie mogła bym zapomnieć to, że jestem stara to nie znaczy, że zapomnę o urodzinach wnuczki.
- Babciu ty nie jesteś stara - zaśmiałam się do niej.
- Oj no trochę jestem, ale nie o tym mowa. Dzisiaj masz urodziny i nie zatrzymuję cię już idź się wyszaleć - zaśmiała się do mnie babcia.
- Tak  babciu zaszaleję.
- Odezwij się do mnie jak będziesz miała tylko czas do usłyszenia - pożegnała się babcia.
- Tak odezwę cię jak najszybciej paa kocham cię - pożegnałam sie i włożyłam telefon do kieszeni z uśmiechem.Tak zagadałam się z babcią, ze nawet nie zorientowałam się, że podjechaliśmy pod mój dom.
- Dzięki za podwiezienie - uśmiechnęła się do Harrego.
- Nie ma za co, to sama przyjemność
- Może i tak. To cześć - pożegnałam się i wysiadłam z auta.
- Mam nadzieję że się kiedyś zobaczymy - powiedział chłopak zanim zamknęłam drzwi.
- Tak tak ja też - uśmiechnęłam się i poszłam do domu

*

Dochodziła już 18 po spotkaniu z przyjaciółką wróciłam do domu i usiadłam w salonie. Ledwo co włączyłam tv usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie chętnie wstałam i poszłam otworzyć.
- Wszystkiego najlepszego ! - przed drzwiami stał uśmiechnięty Harry z bukietem różowych róż.
- Dziękuję, ale skąd wiedziałeś, że mam urodziny ? - zapytałam z uśmiechem.
- Przypadkiem podsłuchałem twoją rozmowę z babcią - uśmiechnął się.
Oczywiście zaprosiłam go do środka. I spędziłam z nim cudowny wieczór. Polubiłam go bardzo. To były najlepsze urodziny w całym moim życiu i od tego dnia jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Mieć takiego przyjaciela to skarb.


~ Kamila

___________________________________________________

Imagin jest dla mojej Gabi, która ma dzisiaj urodziny <3 
Wszystkiego najlepszego 1oO lat by się spełniły twoje marzenia
 i wg byś była zawsze wesoła, uśmiechnięta i by nigdy nie gościł 
na twej twarzy smutek a wszystko będzie dobrze <3


Dziękuję także mojej Karolince za znalezienie zdjęcia :*

czwartek, 14 lutego 2013

#22. W A L N T Y N K I



Wszystkiego najlepszego z okazji walentynek. 
Dużo miłości, słodyczy co tam sobie każdy z was życzy, 
a co najważniejsze, by któryś Pan z ONE DIRECTION
powiedział wam jak bardzo was kocha < 3




Cudowne walentynki od chłopaków 













niedziela, 10 lutego 2013

# 21. ,,Cudowny prezent'' +18

Jesteś w klubie masz superową imprezę urodzinowa. Ludzie się świetnie bawią i tańczą, a ty bawisz się ze swoimi przyjaciółkami. Po kilkunastu minutach bawienia się i wygłupiania z przyjaciółkami, zaschło ci w gardle i poszłaś do baru. Usiadłaś spokojnie przy barze i zamówiłaś sobie wódkę z colą.
Barman od razu podał ci napój, a ty zaczęłaś pić. Koło ciebie siedział zajebisty chłopak w garniturze, który pił whisky. Brunet z lokami dość wysoki, zerkałaś na niego lecz po chwili chłopak spojrzał na ciebie i uśmiechną się lekko, a ty odwzajemniłaś uśmiech. Po kilku minutach zerkania na siebie chłopak zagadał do ciebie.
- Hej co taka piękna dziewczyna robi tutaj sama?
- Jak widzisz pije wódkę, a po drugie nie jestem sama. Jestem tutaj z przyjaciółkami i mam urodziny - uśmiechnęłaś się.
- Ooo to sto lat! Wszystkiego najlepszego dużo szczęścia, miłości, zdrowia o i pieniędzy - uśmiechną się.
Zaśmiałaś się. - Dzięki za życzenia naprawdę a tak w ogóle to jestem [t.i].
- Miło mi poznać [T.i] jestem Harry - podał ci rękę która uścisnęła.
- Może to dziwnie zabrzmi ale może chcesz drinka ? - uśmiechnął się.
- Jasne z miła chęcią
Harry uśmiechną się i zamówił drinka dla ciebie i dla siebie. Napiliście się i dalej rozmawialiście. Po kilku godzinach rozmowy zapoznaliście się już bardzo dobrze.
- Może zatańczymy ? - zapytał z uśmiechem.
- Ok chodźmy - Harry złapał cię za rękę i poszliście zatańczyć. Tańczyliście tak chyba z godzinę. Po czym Harry w pewnym momencie pocałował cię w usta, a ty odwzajemniłaś pocałunek. Wasze usta nie odrywały się nawet na minute.Po pocałunku Harry uśmiechną się i zapytał się szepcząc ci do ucha - Może pojedziemy do mnie ?
- Ok możemy iść do ciebie - Harry złapał cie za rękę i oboje wyszliście z klubu i pojechaliście taksówką do jego domu. Przez całą drogę do domu, Harry patrzył się na ciebie z uśmiechem. Po kilku minutach przyjechaliście pod jego dom. Wysiedliście z auta i weszliście do domu. Zdjęłaś buty, a Harry zabrał cie do salonu. Oboje osiedliście . Hazza zbliżył się do ciebie i obiło ramieniem. Zaczął mówić ci mile słówka do ucha, a drugą rękę głaskał twoja nogę. Z każdym kolejnym słówkiem i ciepłym dotykiem ręki loczka, robiło ci się gorąco i zapragnęłaś go. Zaczęłaś zdejmować jego marynarkę i odpinać guziki od jego koszuli . Harremu spodobało się to i delikatnie odpinał twoja sukienkę. Zaczęliście się całować namiętnie i powoli zdejmować swoje ubrania. Loczek przerwał pocałunek
- Chcesz się ze mną kochać słońce ?-zapytał. Ty bez wahania zgodziłaś się.

Po kilku minutach byliście prawie nadzy. Hazza wstał wziął cie na ręce i zaniósł do sypialni. Położył cie na łóżku i dalej zaczął całować. Z każdym namiętnym pocałunkiem pozbywał się z ciebie bielizny, a ty w końcu zdjęłaś mu bokserki. Harry z uśmiechem i zaczął  całować twoją szyje, obojczyki i tak schodził niżej, aż zatrzymał się na twoim brzuchy. Całował go, a ty oddawałaś się przyjemności.
Gdy Harry skończy całować twój brzuch spojrzał na ciebie z pożądaniem i zaczął sprawiać ci przyjemność. Najpierw robił to delikatnie, a później stawał się bardziej zachłanny i dokładny. Z twoich cichych a później głośnych jęków wynikało, że bardzo ale to bardzo ci się podoba. Po tym jak skończył robić swoje nadeszła pora na ciebie. Usiadłaś wygodnie na łóżku i zbliżyłaś się do niego. Spojrzałaś zmysłowo na loczka i wzięłaś jego kolegę do ręki. Poruszałaś nim wolno, a później trochę szybciej. Hazza po kilku minutach zaczął cicho jęczeć i sapać. Gdy usłyszałaś to uśmiechnęłaś się zmysłowo. Po chwili włozyłas jego kolege do buzi. Bawiłaś się nim tak, że harry był w siódmym niebie. Po kilku minutach wyjełas go i oblizałaś. Z uśmiechem Harry usiadł i pocałował cie w usta namiętnie i szybkim ruchem położył na łóżku. Z szafki wyciągną gumkę, założył ja i wszedł w ciebie z uśmiechem.Harry był na początku bardzo delikatny poruszał się powoli i cały czas patrzył ci w oczy. Czułaś się cudownie. Gdy brunet przyspieszył i zaczął być stanowczy, przytuliła się do niego mocno i zaczęłaś jęczeć mu do ucha. Bardzo mu się to spodobało i robił swoje mocniej i szybciej. Po trzech godzinach wspaniałego kochania się doszliście w tym samym momencie.
Loczek z uśmiechem wyszedł z ciebie i położył się obok. Pocałował cię czule w usta, a odwzajemniłaś pocałunek z uśmiechem
- To było coś cudownego bardzo ci dziękuję za to - uśmiechnęłaś się do niego.
- Bardzo proszę i ja tobie również dziękuję byłaś cudowna - uśmiechnęłaś się słodko, a
następnie przykryliście się pościelą i wtuleni w siebie zasnęliście.

Rano gdy się obudziłaś Hazzy nie było w sypialni, więc ubrałaś się i zeszłaś na dół. W kuchni stał Harry i robił śniadanie dla was. Na twój widok uśmiechną się i podszedł do ciebie.
- Dzień dobry słońce jak się spało ?
- Bardzo bardzo dobrze - odparłaś z uśmiechem.
- Ciesze się bardzo. Zrobiłem dla nas śniadanie - uśmiechnęłaś się i usiadłaś przy stole. Zaczęłaś spożywać jedzenie z Harrym. Po śniadaniu poprosiłaś chłopaka żeby zamówił ci taksówkę. Hazza uczynił to, a ty ubrałaś buty.
 Harry podszedł do ciebie - jeszcze raz ci dziękuję za tamtą noc było cudownie.
- Bardzo proszę ja też dziękuję - Loczek uśmiechną się i pocałował cie w usta. Uśmiechnęła się słodko do niego.
- Może spotkamy się jeszcze ? Co ty na to ? - zapytał.
- Jasne z miłą chęcią . Bardzo miło mi się spędza z tobą czas.
Harry uśmiechnął się. Twoja taksówką przyjechała. Odprowadził cie do niej i pocałował w usta na pożegnanie. Ty wsiadłaś i pojechałaś do domu.

Po kilku tygodniach spotykania się i randkach zostaliście szczęśliwą parą.


  ~ Gosia

____________________________________________________________


Starałam się jak mogłam, myślę że się podoba :)


piątek, 8 lutego 2013

# 20. ,,Twitter'' część.2

*KILKA DNI PÓŹNIEJ*
*Oczami Liam'a*
Od kilku dni piszę z [T.i] i w tym czasie spotkaliśmy się dokładnie dwa razy. Jest osobą z którą bardzo dobrze się dogaduję. Jest sympatyczna i zabawna jednym słowem jest idealna.

Obudziłam się dzisiaj około godziny 10:20 jak w każdy dzień zacząłem od sprawdzenia telefonu zawsze znalazłem tam wiadomość od [T.i], a dzisiaj ? Dzisiaj nie, bardzo mnie to zdziwiło i sam postanowiłem do niej wysłać wiadomość czy już się obudziła. Poszedłem do łazienki zostawiając telefon na szafce koło biurka. Wziąłem szybki prysznic i wróciłem do pokoju ubrałem się włożyłem telefon do kieszeni spodni i ruszyłem do kuchni by wypić kubek gorącej kawy co obudzi mnie do końca. Jak też pomyślałem tak też zrobiłem zaparzyłem kawę i z kubkiem gorącego napoju, usiadłem wygodnie na kanapie w salonie biorąc laptopa na kolana. Włączyłem go i popijając kawę zalogowałem się na twitter'a. Przeczytałem kilka wiadomości od fanów i kilku follow'nąłem.

Piosenka ♫

Postanowiłem odwiedzić profil [T.i]. Tweety które tam ujrzałem mnie zdziwiły.
- Co ona chce zrobić? Co takiego się wydarzyło? Czemu pisze, że ma wszystkiego dość i nie chce już żyć? - te pytanie ciągle chodziły mi po głowie.
Szybko wyciągnąłem telefon z kieszeni. Nie dostałem odpowiedzi od niej więc wybrałem jej numer i zadzwoniłem. Niestety telefon miała wyłączony. Nie wiedziałem co robić. Szybko wyłączyłem laptopa odłożyłem go jak i kubek z nie dopitą kawą, ubrałem buty i wyszedłem z domu. Postanowiłem pójść pod jej dom. Po drodze nie zauważyłem jak w pewnym momencie popchnęła mnie biegnąca osoba znad przeciwka.
- Przepraszam - rzuciła w moją stronę, a mnie olśniło przecież to [T.i]. Już chciała ruszyć dalej lecz złapałem ją za rękę. Zapłakana spojrzała na mnie.
- Co się dzieje ? - spytałem trzymając jej rękę.
- Nic puść mnie - próbowała wyrwać rękę, lecz nie mogłem jej zostawić.
- Proszę cię wytłumacz mi to. Widzę, że coś jest nie tak. Może mogę ci jakoś pomóc ?
- Nikt mi nie może pomóc zostaw mnie ! - krzyknęła w moją stronę.
- Porozmawiajmy chociaż - nalegałem.
Po kilku minutach uległa. Stanęła przede mną i zaczęła opowiadać co się wydarzyło.
- Moi rodzice jechali tutaj do Londynu od mojej babci z Brentford, i zginęli w wypadku samochodowym. Wiesz co to znaczy? Zostałam sama nie mam dla kogo żyć! Straciłam rodziców! - zaczęła płakać, nie wiedziałem jak zareagować. Dowiedziałem się od niej strasznej rzeczy w jednej chwili została sama, bez najbliższych osób. Poleciały mi łzy i przytuliłem ją do siebie. [T.i] wtuliła się we mnie i płakała jak małe dziecko. Widziałem, że nie mogę jej zostawić w takim stanie samej.
- Nie jesteś sama jestem przy tobie. - próbowałem ją pocieszyć chodź nie wiedziałem jak. Chyba nie da się pocieszyć kogoś po takiej stracie.

*DWA TYGODNIE PÓŹNIEJ*

Codziennie odwiedzam [T.i]. Jestem jej potrzebny. Chociaż nie chce ze mną rozmawiać , to chociaż pomilczymy sobie w naszym towarzystwie. Od tygodnia namawiam ją by poszła do psychologa, lecz ona nie chce o tym słyszeć.

Po próbach do trasy zrobiłem zakupy dla niej i poszedłem do niej. Zapukałem w drzwi lecz mi nie otworzyła. Nacisnąłem na klamkę, drzwi były otwarte. Wystraszyłem się. Wszedłem do środka i rozejrzałem się.
- Hej to ja Liam, [T.i] jesteś ? - zapytałem odkładając zakupy na stół w kuchni.
Nie dostałem żadnej odpowiedzi. Zacząłem jej szukać lecz w całym domu jej nie było. Ostatnim pomieszczeniem był jej pokój. Wszedłem do niego i nie było jej tam. Zauważyłem na biurku białą kartkę - był to list. Wziąłem go, usiadłem na łóżku i zacząłem czytać.


,,Drogi Liam'ie!
    Gdy będziesz czytał ten list ja będę już daleko. Dziękuję Ci za wszystko. Jesteś wspaniałym człowiekiem dziękuję, że mogłam Cię spotkać. 
    Dziękuję Ci za to, że byłeś przy mnie gdy straciłam sens życia.Wiem, że chciałeś dla mnie jak najlepiej, lecz na mnie już chyba pora. Uważałam Cię za mojego przyjaciela i zawsze nim pozostaniesz. Nie chcę odchodzić ale tak będzie lepiej. Dla mnie, dla Ciebie i dla wszystkich. Nie będę dla nikogo ciężarem. Proszę Cię o jedno nie zapomnij nigdy o mnie i zaopiekuj się moim psem. Będziesz zawsze w mojej pamięci i odwiedzę Cię nie raz wystarczy, że o mnie pomyślisz. 
    To chyba wszystko co chcę Ci przekazać. Życzę Ci szczęścia.

 ~ [T.i] ''                    

Po przeczytaniu listu domyślałem się najgorszego. Załamany zacząłem płakać, nie zdążyłem jej powiedzieć ... że ją KOCHAM. Nie mogłem tego tak zostawić wybiegłem z pokoju i ruszyłem przed siebie łzy cisnęły mi się do oczu. Muszę ją znaleźć może nie jest za późno.

Zobaczyłem dziewczynę stojącą na moście tuż przy barierce. W głębi duszy ucieszyłem się to była Ona szybko podbiegłem do niej. Chciała wejść na barierkę lecz objąłem ją w tali.
- Nie możesz tego zrobić !
- Zostaw mnie chcę zginąć ! - krzyczała i płakała.
- Nie możesz rozumiesz musisz żyć jesteś tu potrzebna masz ludzi którzy Cię kochają ! - próbowałem ją powstrzymać.
- Ciekawe kogo ! Rodzice zginęli, przyjaciele mnie zostawili nie mam dla kogo żyć jestem sama. - płakała i w pewnej chwili przestała się wyrywać.
- Ja Cię Kocham [T.i]. Rozumiesz KOCHAM CIĘ - powiedziałem to prosto w jej zapłakane oczy.
Spojrzała na mnie i zobaczyłem w jej oku mały błysk nadziei.
- Liam, ja też Cię Kocham
- To nie rób mi tego zostań ze mną tu na ziemi chcę byś była przy mnie, nie chcę odwiedzać Cię jeszcze na cmentarzu jesteś mi potrzebna żywa. 
[T.i] przytuliła się do mnie a ja pocałowałem delikatnie jej usta. Kamień spadł mi z serca, gdy wiedziałem że nic sobie nie zrobi.
Staliśmy wtuleni w siebie, a ja dziękowałem Bogu, za to że dał mi ją i, że mi jej nie zabrał.



~ Kamila

____________________________________________________________

No więc napisałam drugą część z Liam'em jakoś od wczoraj mam wenę więc piszę imaginy. Mam nadzieję, że jakoś mi to wychodzi. Więc proszę o KOMENTARZE bo jak wiecie one zawsze mobilizują. 



środa, 6 lutego 2013

# 19 ,,Pocałuj mnie ostatni raz''

Wróciłam do domu, odłożyłam klucze na komodę, zdjęłam buty i kurtkę odwiesiłam do szafy. Powolnym krokiem poszłam do salonu nie czułam się najlepiej. Położyłam się na kanapie z przeraźliwym bólem głowy. Próbowałam zasnąć, lecz bez skutecznie. Usiadłam na kanapie i poszłam wziąć gorącą kąpiel. To zawsze pomagało mi w zaśnięciu. Jak też pomyślałam tak i zrobiłam poszłam do łazienki nalałam wody do wanny i oddałam się relaksowi.

Wykąpana poszłam do sypialni przebrałam się w piżamę i położyłam do łóżka. Lecz historia sprzed godziny powtórzyła się nie mogłam zasnąć.

Dochodziła godzina 02:37 byłam zmęczona, a nie mogłam zasnąć. Nie chciałam dzwonić do Niall'a. Zgodziłam się na jego wypad z chłopakami do klubu więc nie będę mu przeszkadzać. Tuż przed godziną 03:00 do sypialni wszedł On
-Hej kochanie czemu nie śpisz? - spytał zatroskanym głosem mój narzeczony.
-Nie mogę zasnąć.
-Oj to nie dobrze poczekaj przyniosę ci gorące mleko wypijesz i mam nadzieję że ci pomoże - poszedł do kuchni a ja zostałam w sypialni.
Zdziwiło mnie to że Niall nie był pijany, ale cieszyło mnie to bardzo. Jak też powiedział przyniósł mi w kubku biały gorący napój. Powoli piłam go, a Niall w tym czasie przebrał się i położył.

Niall dawno śpi dochodzi już 06:30, a ja od tamtej pory nie mogę zasnąć. Jestem zmęczona i wykończona. Przez to wszystko chce mi się płakać, ale próbuję się powstrzymać to i tak nic nie da. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Zamknęłam drzwi i obmyłam twarz, lecz nie postawiło mnie to na nogi, niby w jaki sposób jak nie zmrużyłam oka przez całą noc. Wyszłam z łazienki i schodziłam powoli na dół. W jednym momencie poczułam że odpływam. Świat wokół mnie zaczął się kręcić zamknęłam oczy i poczułam się lepiej.

-Kochanie otwórz oczy ! - w moich uszach rozbrzmiał ledwo słyszany głos Niall'a. Lekko otworzyłam powieki lecz nic nie widziałam wszystko było za mgłą. Chciałam wrócić do tego błogiego stanu jaki mnie otaczał przed chwilą i ponownie zamknęłam oczy. Słyszałam tylko błagania chłopaka bym go nie zostawiała i głosy obcych mi ludzi później ponownie nic - ten sam błogi stan.

*

Obudziłam się, lecz to nie było mi znane miejsce. Był to ...  szpital? Tak chyba szpital, a obok mnie trzymając za rękę siedział Niall.
-Co się stało ? -zapytałam ukochanego.
-Zemdlałaś i przywiozłem Cię do szpitala. Jak się czujesz ?
-Bywało lepiej. - odpowiedziałam i znowu poczułam się źle myślałam że to minie lecz nie ból głowy się nasilał i było mi nie dobrze Niall widząc to pobiegł po lekarza.

I znowu tak błogość i chwila zapomnienia. W sali zrobił się szum i nic więcej ludzi mówili jedni przez drugich. Po chwili otworzyłam oczy było jeszcze gorzej nie mogłam nic powiedzieć.
-Kocham Cię nie możesz mnie opuścić -trzymał mnie za rękę i płakał.
Sądziłam, że umieram. Nie byłam już obecna w moim ciele czułam że odchodzę.
-Niall, pocałuj mnie ostatni raz. - powiedziałam i poleciała mi łza.
Niall nie mógł pojąć czemu to powiedziałam ale zrobił to o co poprosiłam.
-Pamiętaj że cię kocham - po  tych słowach skierowanych do niego zamknęłam oczy i zasnęłam.

*

Co się dzieje? Niall płacze w ramionach Liam'a chłopaki obok również zapłakani.
-Ej chłopaki co chodzi? - zapytałam zdziwiona, lecz żaden mi nie odpowiedział.
-No kurde nie słyszycie mnie czy co? -spojrzałam na łózko koło którego siedzieli moi rodzice szlochając. Nie uwierzyłam w to co zobaczyłam. W łóżku leżało moje ciało, a lekarz oznajmiał moim bliskim że to koniec, nie żyję. Wszystko co najlepsze straciłam. Zostawiłam moich bliskich i odeszłam już na zawsze.



*Dzień pogrzebu*

 Piosenka ♫ <KLIK>

*Oczami Niall'a*

Wszyscy składają kondolencie, ja już nie mogę tego słuchać. Jestem załamany. Stoję tuż przy jej trumnie jej blada twarz i delikatnie uśmiech to za mało. Nasze wspólne życie powinno się dopiero rozpocząć. A tu się kończy. Mieliśmy tyle planów tyle marzeń. Jeden głupi guz na mózgu tyle zmienił.

Wieko trumny zostało zamknięte straciłem wszelkie nadzieje. Podążałem tuż za nią w jej ostatniej drodze w ostatnie miejsce gdzie zostanie już na zawsze. Ksiądz skończył ostatnie słowa i trumna z jej ciałem zniknęła w ziemi to mną wstrząsnęło.  Chłopaki widząc to podeszli do mnie i cała czwórka przytuliła mnie. Miałem ochotę krzyczeć i nie szczędziłem łez.

Gdy wszyscy rozeszli się po pogrzebie ja stałem nadal nad jej grobem i po prostu patrzyłem na krzyż. Zadając sobie pytanie : czemu ? czemu ona ?. Widocznie bóg tak chciał, miał dla niej inne plany. Może jest mu bardziej potrzebna. A co ze mną ? Ja mam być nie szczęśliwy ? Co ja zrobiłem że tak mnie skrzywdził !



*KILKA DNI PÓŹNIEJ*

Piosenka ♫ <KLK>

*Oczami Niall'a*

 Stoję nad jej grobem w życiu nie pogodzę się z jej odejściem. Wszystko co miałem w tym grobie się mieści, Śmierć radość zabrała, nie wzięła boleści. Czuję jej obecność chodź nie mogę jej dotknąć, przytulić poczuć smaku jej ust. Brakuje mi jej i to tak cholernie mocno. Brakuje mi jej uśmiechu, poczucia humoru, tego ze mnie rozumiała tak jak jeszcze nikt inny. Ona była idealna. Co ja mówię ciągle jest, jest w moim sercu. Położyłem jedną czerwoną różę na zimnej płycie grobowca i wpatrywałem się w napis wyryty na nim
 „Odeszłaś od nas tak nagle pozostawiając smutek i wielki żal, A chcieliśmy jeszcze tak wiele dokonać. W sercach naszych trwać będziesz na zawsze.''
Jak to  bywa odkąd nie żyje opowiedziałem jej wszystko co się wydarzyło w ciągu dni.
-...i wtedy Anioł śmierci zabrał cię do krainy tysiąca róż…- po tych słowach łzy ponownie napłynęły mi do oczu pożegnałem się z nią i wróciłem do mojego pustego bez niej życia. Choć czułem jej obecność i wiedziałem że jest przy mnie cały czas.


~ Kamila




____________________________________________________________

Naszła mnie dzisiaj chęć na napisanie tego. Proszę o KOMENTARZE na prawdę bo nie wiem czy jest sens bym cokolwiek pisała. Przy pisaniu imagina popłakałam się muszę to przyznać ale czy jest dobry ? Oceńcie sami

+ pojawiła się nowa ankieta GŁOSUJCIE 



niedziela, 11 listopada 2012

# 18. ,,Żyli długo i ...'' część. 1

Piosenka ♫ <klik>


,,Tłum piszczących dziewczyn. Jaki facet tak by nie chciał. Milion damskich głosów krzyczących twoje imię ,,HARRY''. Masz w tym życiu takie momenty, że nie wierzysz w to, że to właśnie ty. Może to tylko sen?''
Tak to pytanie zadaję sobie już od dawna. Minęło już 5 lat od założenia zespołu. Fani, koncerty, wywiady, nagrania, sesje zdjęciowe i tak na okrągło. Daje ludziom uśmiech na twarzy i łzy szczęścia na policzkach, mam pieniądze i wszystko czego chcę. Zapytacie czego mi jeszcze potrzeba do szczęścia? To ja wam odpowiem - miłości. Codziennie czytam wiadomości od fanów ,,Kochamy Cię'' oczywiście to miłe jak ktoś do ciebie tak napisze, ale nawet nie znam tej osoby i nie mogę jej powiedzieć tego prawdziwego - Kocham Cię.
Przewracam się na łóżku z boku na bok, rozmyślając nad moim życiem. Odkąd jest zespół nie miałem czasu na randki. Ciągłe przebywanie poza domem, nie mogę się związać z kimś na stałe. Mam 21 lat może to nie wiele ale chcę kogoś na stałe, bym miał ochotę wracać do własnego domu i wiedział bym, że czeka na mnie ta jedyna osoba.
Powoli usiadłem na łóżku,  spuściłem nogi na zimną, drewnianą podłogę i wstałem z łóżka. Wolnym krokiem podszedłem do drzwi. Otworzyłem je i powoli ruszyłem do łazienki. Zimny prysznic obudził mnie do końca. Ubrałem się w codzienne ciuchy i ruszyłem po drewnianych schodach na parter i do kuchni. Podszedłem do lodówki wyciągnąłem mleko i postawiłem na blacie kuchennym. Obok mleka znalazła się biała, porcelanowa miska. Wsypałem do niej płatki śniadaniowe,które zalałem mlekiem. Podszedłem do szuflady ze sztućcami, wziąłem srebrną łyżkę w rękę w drugą miskę i udałem się do stołu stojącego pod oknem. Odstawiłem śniadanie na stół, odsunąłem krzesło, usiadłem i zacząłem je spożywać. Z każdą jedzoną łyżką płatków czułem się jeszcze bardziej samotny. Wkurzony sam na siebie rzuciłem łyżkę na stół, z którego spadła na podłogę. Wstałem od stołu i szybkim krokiem poszedłem w stronę drzwi frontowych. Z komody wziąłem klucze do samochodu, otworzyłem drzwi i udałem się do samochodu. Wsiadłem i ruszyłem. Głośna muzyka i szybkość. Nie zbyt może w moim stylu, ale muszę odreagować.Nie zwracałem na to co się dzieje dookoła mnie.Nie zatrzymuję się na czerwonych światłach i nie przepuszczam ludzi na pasach. Powiecie że to niezgodne z prawem. Dobrze o tym wiem, ale nie mam na to czasu.Jadę przed siebie sam nie wiem dokąd, po prostu jak najdalej.
Może pora trochę przystopować. Zaparkowałem auto niedaleko parku. Dochodziła godzina 18:30. Powoli wysiadłem z auta, zamknąłem je i udałem się na ławkę do parku. Znalazłem odpowiednie miejsce. Lekko zacienione i za różnymi drzewami. Usiadłem na ławce nachyliłem głowę go przodu i schowałem twarz w dłonie. Myślenie nad swoim życiem zdarza mi się teraz bardzo często. Tak było i w tym momencie.
Moja głowa bolała mnie już od napływu myśli. Zrozumiałem, że jestem nie szczęśliwy i poczułem jak po mim policzku spływają łzy. Nie miałem ochoty ich ocierać, wręcz przeciwnie począłem płakać jak dziecko. Osobne pojedyncze łzy zamieniły się w rwący wodospad.P
Piosenka ♫ <klik>
Nagle poczułem jak ktoś siada koło mnie. Spojrzałem w tamtą stronę i ujrzałem anioła. Koło mnie siedziała piękna, długowłosa brunetka z ślicznym uśmiechem i ciepłym spojrzeniem. Patrzyłem w jej oczy, widziałem że jej usta mówią coś do mnie lecz nie mogłem wyłapać żadnego głosu, byłem nią oczarowany.
-Wszystko w porządku ? - ocknął mnie głos dziewczyny.
-Tak chyba tak - odparłem z chrypką w głosie i otarłem łzy. Dziewczyna patrzyła na mnie.
-To czemu płaczesz?-zapytała z troską.
-Moje życie mnie do tego skłania.
-Rozumiem chwile słabości, bezradność, brak okazywanej miłości - jak ona to robi. Pzebywając ze mną kilka minut po moim zachowaniu tyle wiedziała.
-Widzę, że znasz się na ludziach -posłałem jej delikatny uśmiech, który odwzajemniła.
-Można tak powiedzieć.
-A tak w ogóle jestem Harry- podałem jej dłoń, którą uścisnęła.
-Miło mi [t.i].
[T.i] jakie śliczne imię. W moim życiu takiego nigdy nie słyszałem, może nie jest z Anglii? Do tego ma taki taki słodki akcent.-Przepraszam jesteś stąd?
-Dokładnie jestem z Polski, ale obecnie mieszkam tu w Londynie. -uśmiechnęła się uroczo.
Jej piękne, lśniące włosy rozwiał lekki wiatr. Uśmiechnąłem się do niej i delikatnie założyłem jej kosmyk włosów, który zakrył jej buzię za ucho. Przesłała mi szczery uśmiech.
-Wiesz ja już muszę iść obowiązki wzywają -słyszałem w jej głosie lekki smutek. Chciałem jej pomóc i przybliżyć się do niej.
-Może mógł bym jakoś pomóc?
-A lubisz dzieci ? - zapytała niepewnie.
-Tak kocham.
-To jeśli chcesz, możesz pomóc mi przy młodszej siostrze.
-Oczywiście, że chce- wstałem z ławki i podałem jej rękę którą chwyciła. Uśmiechnąłem się i trzymając jej delikatną i ciepłą dłoń szedłem w stronę auta. Otworzyłem przed nią drzwi. Niepewnym wzrokiem spojrzała na mnie. -Nie bój się nie mam złych zamiarów na prawdę. - po chwili skinęła głową i wsiadła. Zamknąłem drzwi i sam udałem się do środka. Zapiłem pasy, odpaliłem auto i ruszyłem.
Piosenka ♫ <klik>
Włączyłem cicho radio gdzie dała się słyszeć znajoma mi melodia. Lekko pod głosiłem i uśmiechnąłem się do dziewczyny. Jechałem patrząc przed siebie, gdy poczułem chęć zaśpiewania mojej solówki i gdy nadszedł czas na mnie zacząłem.
- ,,Cause this love is only getting stronger
     So I don’t want to wait any longer
     I just want to tell the world that you’re mine, girl.''
[T.i] spojrzała na mnie z lekkim szokiem i może zdziwieniem w oczach. Przesłałem jej uśmiech. -To dokąd mam jechać ?
Po chwili milczenia odpowiedziała. - Skręć w lewo i cały czas prosto, już nie daleko.
Tak jak powiedziała tak i też uczyniłem.
*
Po kilku minutach podjechaliśmy pod jej dom. Wysiedliśmy z auta i udaliśmy się do domu. Poznałem jej mamę, która śpieszyła się do pracy więc na głowie [t.i] została młodsza, trzyletnia siostra Wiktoria. Jak się dowiedziałem ojciec [t.i] pracuje w drugiej części Londynu i przyjeżdża tylko na Weekendy.
-Wiktoria gdzie masz Zuzię ? - spytała słodkim głosem [t.i] Wiktorię.
-Tu jest ! - Wiktoria podała [t.i] szmacianą lalkę o fioletowych włosach i dużych ciemnych oczach.
Siedziałem na kanapie patrząc jak brunetka zabawia siostrę. Siedziały obydwie na puszystym brązowym dywanie na środku salonu. Po chwili usiadłem koło [t.i]. Przyznam że dobrze się bawiłem Wiktoria mnie polubiła i to bardzo. Siedziałem blisko [t.i] a naprzeciwko nas bawiła się Wiktoria. Spojrzałem na [t.i] i zbliżyłem do niej swoje usta i stało się to były emocje i pocałowałem ją w usta. Lecz po chwili spojrzałem na nią, ale widziałem że nie miała tego za złe po prostu uśmiechnęła się. - Przepraszam chyba nie powinienem.
-Nie, nic się nie stało. - Patrzyłem na nią jak bym był w pięknym śnie. Po chwili z tego transu obudził mnie śmieszek Wiktorii, która podeszła do mnie i dała mi buziaka w policzek. Uśmiechnąłem się do niej i przytuliłem ją lekko.
*
Dochodziła 20 postanowiłem się pożegnać z [t.i] zostawiając jej swój numer telefonu. Po chwili ona obdarowała mnie swoim.
-Dziękuję, na pewno się odezwę - pocałowałem ją w policzek na pożegnanie wsiadłem do auta i udałem się do domu.


~ Kamila

_________________________________________________

Jest pierwsza część. Pierwszy raz napisałam coś takiego. Jestem zadowolona z tego i bardzo mi się podoba.
Nie chcę stawiać jakiś limitów że musi być tyle i tyle komentarzy ale proszę o nie i to bardzo. Napracowałam się nad nim i myślę że to docenicie. Postaram się kolejną część napisać jak najszybciej.

piątek, 9 listopada 2012

# 17. ,,Miłość wystawiona na próbę''


Ja i Zayn jesteśmy parą od pięciu miesięcy . To była miłość od pierwszego wejrzenia bardzo się kochaliśmy nasza miłość była prawdziwa i nie zniszczalna lecz w pewnym momencie nasza miłość została wystawiona na wielką próbę ponieważ Zayn razem z chłopakami z zespołu mieli wyjechać na półroczną trasę po świecie . Czułam że mój świat zawalił się moje życie straciło wszelki sens . Od naszego rozstania minęły cztery miesiące to były bardzo ciężkie miesiące
Nie zliczę wylanych łez tęsknoty nie zliczę romantycznych pozwów z ukochanym , sms’ów pisanych dniami i nocami i nie zniosę okropnej pustki w sercu ale w głębi serca wiem że za dwa miesiące go w końcu zobaczę. W szybkim tempie dwa miesiące minęły . Stoję na lotnisku i czekam aż zobaczę po tej długiej rozłące mojego Zayna przez moja głowę przelatuje tysiące myśli .
Gdy w pewnym momencie go ujrzałam poczułam że czas stanął w miejscu Zayn przybiegł do mnie i przytulił tak bardzo mocno że poczułam jak bardzo mi tego brakowało później pocałował tak bardzo namiętnie aż czułam się cudownie po wszystkim powiedział mi na ucho jak bardzo tęsknił i mnie kocha poczułam jak po jego policzku leciała łza otarłam mu ją a sama się popłakałam ale to nie były łzy smutku to były łzy szczęścia bo w końcu miałam przy sobie swojego chłopaka.



 ~ Gosia

czwartek, 2 sierpnia 2012

# 16. ,,Twitter'' część.1


Przeglądam sobie różne strony w Internecie. Otwartych mam kilka zakładek typu, facebook, poczta, twitter. Na tym ostatnim skupiam największą uwagę, od kąd napisałam do Liama Payne z One Direction, codziennie mam nadzieję, że mi odpisze, wtedy to będzie najpiękniejszy dzień w całym moim życiu. Z tego co się zdążyła zorientować właśnie jest na TT i moja nadzieja rosła w siłę. Postanowiłam włączyć sobie piosenkę. Po odświeżeniu stron dostałam o mało co zawału serca, ponieważ Liam odpisał mi. Zamurowało mnie do końca gdy zauważyłam to ze zaczął mnie obserwować. Po około 5 minutach doszłam do siebie i zaczęłam piszczeć i to świętować. Dopiero teraz przeczytałam co dokładnie mi odpisał. Oczywiście to nie było nic szczególnego ale co mi szkodziło napisać do niego jeszcze raz, tak jak pomyślałam tak też uczyniłam. Ku mojemu zdziwieniu ciągle mi odpisywał, za którymś razem gdy odpisał mi podając swój numer, oczywiście z dopiskiem bym go nie wrzuciła do Internetu. Nawet nie miałam najmniejszej ochoty go wrzucać, byłam mega szczęśliwa, że mam numer i to kogo? Samego Liama z One Direction! Postanowiłam nie czekać i od razu napisałam do niego. Wyłączyłam laptopa ponieważ było grubo po 23. I wygodnie ułożona w łóżku pisałam z panem Paynem. Bardzo miło mi się z nim pisało i był bardzo fajny, postanowiliśmy się spotkać dzisiaj o 14 ponieważ tak się rozpisaliśmy i było już po 02:00. Liam pożegnał się bardzo uroczo napisał ,,Słodkich snów [t.i] ; ****’’ Na sam widok zamieszczonego buziaczka zrobiło mi się ciepło w brzuchu, z takim uśmiechem zasnęłam.
*
Obudził mnie mój pies piszczący pod drzwiami pokoju, spojrzałam na zegarek było po 11, obliczyłam że za 3 godziny spotkam się z Liamem i właśnie wtedy mnie olśniło że nie mam się w co ubrać. Szybko wstałam z łóżka ogarnęła się, ubrałam i wyszłam na zakupy.
Chodziłam po sklepach i w żadnym nie znalazłam nic co by mnie interesowało. Kupiłam kilka dodatków i wróciłam nie zadowolona z zakupów do domu. Zajrzałam do szafy w niecałe 30 minut wybrałam coś co powinno pasować. Zobaczyłam na zegarek do spotkania została nie cała godzina. Szybko założyłam wybrane ciuchy upięłam włosy w koka zrobiłam lekki makijaż i poszłam w wskazane miejsce.
*
Już z daleka widziałam jak siedział na ławce w parku. Gdy stanęłam obok nie wiedziałam co powiedzieć poczułam, że brakło mi słów.
-Hej –jednak udało mi się je odzyskać.
-O hej [t.i] miło cię widzieć w realu –wstał i mnie przytulił.
-Mi ciebie również –odparłam, chyba było słychać po moim drżącym głosie, że jestem lekko spięta.
-Idziemy na kawę? –rozluźnił trochę sytuację Liam.
-Tak jasne.
Poszliśmy w stronę kawiarni, pogoda była piękna w sam raz na taki spacerek. Usiedliśmy przy stoliku w kawiarni zamawiając gorący napój jakim była kawa. Rozmawiało nam się bardzo dobrze, dowiedziałam się o nim wielu rzeczy o których nawet nie miałam pojęcia.
-To co spotkamy się jeszcze kiedyś ? –zapytał odprowadzając mnie pod dom.
-Z przyjemnością, spędziłam z tobą cudowne popołudnie – powiedziałam uśmiechając się.
-To jeszcze do ciebie napiszę, na razie –na pożegnanie dał mi buziaka w policzek.
Było to z jego strony bardzo urocze, lecz wiem że to tylko z grzeczności, nie mam szansy na coś więcej, a to czy się jeszcze spotkamy też jest pod wielkim znakiem zapytania, bo na pewno zapomni o tym, ale i tak się cieszę, że chodź przez chwilę mogłam z nim porozmawiać.




~ Kamila

wtorek, 31 lipca 2012

# 15. "Bitwa na ciasto marchewkowe"


W weekendowe słoneczne popołudnie ty i twoja przyjaciółka [i.t.p.] poszłyście na miasto .chodziliście po wszystkich sklepach i nagle zgłodniałyście i zobaczyłyście niedaleko cukiernie poszłyście do niej usiadłyście w środku i poprosiłyście kelnera aby złożyć zamówienie. Twoja koleżanka wzięła ciasto czekoladowe z bita śmietana a ty swoje ulubione ciasto marchewkowe po prostu je uwielbiasz bo są w min marchewki które kocha twój ulubiony Louis z One Direction.
Kelner zatwierdził wasze zamówienie i poszedł . Ty z przyjaciółka zaczęłyście rozmawiać, gdy nagle do cukierni wszedł Louis ze swoim przyjacielem z zespołu Harrym Styles'em. Ty i twoja przyjaciółka otępiałyście z wrażenia. Louis i Harry usiedli prawie koło was i czekali na kelnera po kilku minutach przyszedł kelner z waszym zamówieniem podał wam ciasta, a gdy spojrzałaś się w stronę chłopaków oni patrzyli na wasz stolik co macie za ciasta i zawołali kelnera. Louis zaczął rozmowę :
- dzień dobry poproszę to ciasto co ma ta dziewczyna -wskazuje na wasz stolik - a tak w ogóle co to za ciasto ?-powiedział.
- to jest ciasto marchewkowe - powiedział kelner.
-to poproszę to ciasto marchewkowe a ty co chcesz Harry – zapytał Louis.
-ja chce ciasto czekoladowe w bita śmietana -powiedział Harry.
-to poprosimy te ciasta i to wszystko - powiedział Louis do kelnera i kelner poszedł. Ty i koleżanka zaczęłyście jeść swoje ciasta i rozmawiać. Nagle zobaczyłyście, że kelner niesie do stolika chłopaków takie same zamówienie jakie zamówiłyście u kelnera. Byłyście tak ucieszone jak nigdy. Nagle twoja przyjaciółka bierze swoje ciasto do ręki i rzuca w ciebie.
- co ty robisz kretynko – zapytałaś lekko zirytowana jej zachowaniem.
-jak to co rzucam w ciebie ciastem - powiedziała ze śmiechem.
-jak ty we mnie rzucasz to ja tez -i rzucasz w koleżankę swoim ciastem

Zaczynacie rzucać w siebie nawzajem. chłopaki popatrzyli na was jak się rzucacie i zaczęli się śmiać.
- a wy z czego się śmiejecie? –zapytałaś.
-z was-powiedział Louis.
Twoja koleżanka bierze resztkę ciasta i rzuca w Harr'ego, a ty w Louisa i zaczęliście bitwie na ciasta. Gdy kelner to zobaczył wkurzył się i kazał to nam posprzątać. Cała nasza czwórka zaczęła sprzątać, ale tylko ty i Louis zaczęliście rozmowę :
- i jak smakowało ciasto – zapytał.
-mi bardzo a tobie –zapytałaś.
-mi tez smakowało tylko pół ciasta jest na moim ubraniu i twarzy- powiedział.
-a tak w ogóle to jestem Louis a tobie jak na imię –zapytał.
-miło mi poznać jestem [ t.i] –przedstawiłaś się.
-bardzo ładne imię -powiedział i nagle podszedł do ciebie bliżej -czekaj masz trochę ciasta na twarzy – powiedział.
-gdzie –zapytałaś -a on zbliżył się do ciebie bliżej i bardzo słodko i namiętnie pocałował, a ty to odwzajemniłaś.
-jej to było słodkie –powiedziałaś.
-od pierwszej chwili jak cię zobaczyłem to się w tobie zakochałem i chce się zapytać czy zostaniesz moją dziewczyną?
-pewnie ze tak-ucieszyłaś się i pocałowałaś go.
Od tej pory jesteście parą i ciasto marchewkowe bardzo dobrze wam się kojarzy.


 

~ Gosia

poniedziałek, 30 lipca 2012

# 14. ,,Irlandzki obrońca''


Jesteś w Londynie, stoisz przed budynkiem studia nagraniowego gdzie właśnie jest One Direction. koło ciebie jest mnóstwo fanek przed wejściem do studia stoi masa ochroniarzy i fotoreporterów. Po jakimś czasie ze studia wychodzą chłopaki. wszystkie dziewczyny zaczynają krzyczeć i szaleć chłopaki machają do nich i ślą całusy. chcesz podejść trochei bliżej żeby ich lepiej widzieć ochroniarz który szedł obok nich nagle przewraca cię na ziemię tak że upadasz i zdzierasz sobie kolana do krwi.
Nagle ten ochroniarz bierze cię za ręce i odciąga cię na ubocze. Cały ten incydent z tobą widzi Niall i cała reszta 1D, lecz tylko Niall szybko podbiega i zaczyna rozumowe:
-hej co pan robi tej dziewczynie nie widzi pan że ona krwawi i cierpi-powiedział Irlandczyk


-A co mnie obchodzi jakaś lalunia nie obchodzi mnie to czy ona krwawi czy cierpi-powiedział ochroniarz
-Myślałem że pana pracą jest ochranianie ludzi a nie traktowanie ich jak śmieci niech pan zostawi tę dziewczynę w spokoju i już sobie idzie-powiedział poważnym tonem Niall. Ochroniarz poszedł a Niall podszedł do ciebie i rozpoczął rozmowę.
-ej nic ci nie jest oprócz tego co ci zrobił ten umięśniony gbur powiedział.
-nie nic innego mi nie zrobił-powiedziałaś przez łzy.


Nagle twarz Nialla posmutniała widząc twój ból i cierpienie. Wziął cię w pewnej chwili na ręce.
-co ty robisz? –zapytałaś lekko zszokowana.
-zabieram cię w bezpieczne miejsce przecież nie będziesz cierpiała i siedziała na chodniku -powiedział trzymając cię w ramionach. W jego ramionach naprawdę czułaś się bezpiecznie i przez chwile nie czułaś bólu. Niall zabrał cie do samochodu gdzie była reszta chłopaków z 1D. Grzecznie się przywitali a ty odpowiedziałaś grzecznie i lekko się uśmiechnęłaś i pojechaliście. okazało się ze chłopak zabrał cie do domu swojego i chłopaków. Pomógł ci wysiąść z samochodu i zaprowadził cię do swojego domu. W domu zaczął się tobą opiekować i zaczął rozmowę:
-przepraszam ze musisz tak cierpieć ale musze oczyścić i opatrzyć rany.
-ok jakoś wytrzymam ten ból-powiedziałaś to z cierpieniem
-a tak w ogóle to jestem [t.i]i jestem waszą fanką.
-miło cię poznać jak wiesz jestem Niall -powiedział i widać po jego twarzy że spodobało się mu się twoje imię .Po wszystkim Niall powiedział że byłaś bardzo dzielna i pocałował cię w policzek a ty to odwzajemniłaś.
Po kilku tygodniach znajomości zostaliście przyjaciółmi a po dwóch miesiącach zostaliście parą i od tego czasu mówisz na swojego chłopaka " irlandzki obrońca".




 ~ Gosia

niedziela, 22 lipca 2012

# 13. ,,Miłosna kraksa''

Jest weekend słoneczna pogoda rodzice dali mi listę zakupów i poszłam do sklepu. Po zrobionych zakupach szłam już do domu, gdy nagle czarny mercedes chciał mnie przejechać. Zakupy upadły na ulice, a ja się przewróciłaś nagle z samochodu wysiadł wysoki wysportowany chłopak i zaczyna:
- nic ci nie jest -zapytał chłopak
-człowieku jak ty k*rwa jeździsz wszystko jest ok tylko moje zakupy się rozwaliły –odpowiedziałaś
-bardzo przepraszam nie zauważyłem cię -odpowiedział
-ale naprawdę wszystko ok- zapytał ponownie
-tak nic mi nie jest i sorry, że się tak uniosłam, ale się trochę zdenerwowałam
-poczekaj pomogę ci -powiedział piękny chłopak podał mi rękę pomógł mi wstać i zbierać zakupy z ulicy
-a tak w ogóle to jestem Liam a ty jak masz na imię
-bardzo mi miło mam na imię [t.i] -powiedziałam ale w jednym momencie pomyślałam ze skądś go znam nagle powiedziałam
-ej ty jesteś ten Liam z One Direction?
-tak to ja-odpowiedział
-jestem wielką fanką waszego zespołu ale spokojnie krzyczeć nie będę
-o dzięki a może cię podwieźć do domu-zapytał
-nie dzięki jakoś sobie poradzę -odpowiedziałam
-ale proszę jak cię nie odwiozę to będę miał wyrzuty sumienia –odpowiedział
Po długich namowach zgodziłam się oboje weszliśmy do auta i pojechaliśmy. W drodze do domu lepiej się poznaliśmy i dowiedziałam się o nim dużo rzeczy.
Gdy dojechaliśmy pod mój dom podziękowałam mu za podwózkę i pocałowałam go w policzek on to odwzajemnił.
-to na razie, miło cię było poznać –powiedział.
-ciebie tez miło było poznać-odpowiedziałam i poszłam do domu.
Następnego dnia po południu gdy byłam sama bo rodzice gdzieś poszli ktoś zadzwonił dzwonkiem do drzwi, gdy otworzyłam za drzwiami stał Liam z bukietem pięknych czerwonych róż.
-hej przyszedłem zobaczyć jak się czujesz -powiedział
-hej jak widzisz żyje-zażartowałam
-tak właśnie widzę -powiedział i wręczył mi bukiet pięknych róż
-to dla mnie dziękuje - powiedziałam i pocałowałam go w policzek
-tak naprawdę przyjechałem tu żeby cię zobaczyć i zabrać cię w jedno miejsce. zgadzasz się ? –zapytał.
-jasne wejdź do domu ja wstawię róże do wazonu przebiorę się i zaraz wracam-oznajmiłam mu. Gdy się przebrałam zeszłam na dół wyszliśmy z domu i pojechaliśmy. Dojechaliśmy do celu czyli do parku usiedliśmy na ławce i Liam powiedział
-wiesz bardzo mi się podobasz i gdy cię pierwszy raz zobaczyłem od razu się w tobie zakochałem i chce się ciebie zapytać czy zostaniesz moja dziewczyną ?-zapytał

-ja czy zostanę twoja dziewczyną, pewnie ze tak - ucieszyłam się i przytuliłam się do niego - Liam także się ucieszył i pocałował mnie w usta.
Od tego czasu jesteśmy parą i jesteśmy nie rozłączni,  oczywiście poznałam One Direction i zostałam ich przyjaciółką

 ___________________________________

Imagin został napisany przez moją koleżankę Gosię dziewczyna ma na prawdę talent!
 Proszę o komentarze, które potwierdzą moje słowa że jest świetna !!

sobota, 14 lipca 2012

# 12. ,,Lista zakupów''



Ubrałam białą bluzkę w paski, jeansowe shorty z shortów zwisały szelki i trampki. Właśnie tak wyszłam na spacer i do sklepu na zakupy z listą ofiarowaną mi przez rodzicielkę. Droga do sklepu przechodziła przez park. Szłam wolno i cieszyłam się otaczającą przyrodą. Nagle usłyszałam krzyk.
-STÓJ!!
Obejrzałam się za mną szedł wysoki chłopak w bluzce w paski, czerwonych spodniach i szelkach, a no i nie zapomnijmy że miał buty. Z daleka nie mogłam poznać kto to i poszłam dalej.
-EJ ty w paski STÓJ !!! –usłyszałam drugi raz. Odwróciłam się i palnęłam.
-Czego?!?! –Chłopak podszedł bliżej, nie mogłam uwierzyć własnym oczom przede mną stał we własnej osobie nie nikt inny jak Louis Tomlinson moja inspiracja w wyborze ciuchów na dzisiejszy dzień, dobrze wiedziałam z Internetu, że Louis nie lubi jak ktoś zakłada paski i pomyślałam, że zaraz dostanę jakiś ochrzan.
-Wiesz ładnie ci w tym –o kurcze nie zjechał mnie, może to się tyczyło tylko chłopaków z One Direction.
-Dzięki tobie też –uśmiechnęłam się o co niby mi zostało.
-A tak w ogóle jestem … -przerwałam mu zanim się zdążył przedstawić.
-Louis –zaśmiałam się.
-Tak, a skąd wiesz? Jesteś naszą fanką? –zapytał z uśmiechem na ustach.
-Tak, ale spokojnie nie zacznę piszczeć. A tak w ogóle jestem [t.i]
-Uff dzięki, idziesz w jakieś konkretne miejsce? –zapytał stojąc obok.
-Tak do sklepu –odpowiedziałam.
-Mogę się przyłączyć? –zapytał z tym samym cudownym uśmiechem.
-Tak jasne jeśli chcesz. –sama nie wierzyłam w to że spotkałam Louisa Tomlinsona.
Przez całą drogę do sklepu poznaliśmy się lepiej, był fajniejszy niż bym się spodziewała. Gdy weszliśmy do sklepu pomógł mi w szukaniu produktów, gdy usłyszał że następne na liście są marchewki biegł po sklepie jak szalony a ja nie mogłam ze śmiechu.
-Czyli to prawda?! –zapytałam przez uśmiech.
-Ale, że co prawda? –zapytał zdziwiony pakując marchewki do wózka.
-No że lubisz marchewki –powiedziałam i spojrzałam na dalszą listę zakupów wykreślając niewidzialną linią zakupione warzywo.
-Tak prawda –uśmiechnął się, podchodząc do mnie.
-To chyba już wszystko, możemy jechać do kasy –ruszyłam w kierunku kasy, kolejka nie była długa więc szybko wyszliśmy ze sklepu z zakupionymi zakupami. Louis była tak miły, że zapakowaliśmy zakupy do jego auta i podwiózł mnie pod sam dom.
-Chodź pomogę ci wnieść, zakupy –powiedział otwierając przede mną drzwi samochodu.
-Dzięki, ale chyba i tak dla mnie dużo zrobiłeś –uśmiechnęłam się i wzięłam najcięższą siatkę.
-Daj mi to –polecił chłopak i wziął siatkę z mojej dłoni. Wzięłam inną i otworzyłam drzwi do domu, w domu było pusto, położyliśmy zakupy na kuchennym stole i zabrałam się za rozpakowywanie produktów. Louis była tak miły i pomógł mi. Świetnie się przy tym bawiąc.



~ Kamila

piątek, 6 lipca 2012

# 11. ,,Potrzebuję Cię'' część.2

Postanowiłam, że co mi szkodzi iśc na ten spacer, w głębi duszy naprawdę nie miałam ochoty zaczynać z nałogami. Poszliśmy na długi spacer po okolicznym lesie. Przyznam, że jeszcze z nikim tak szybko nie nawiązałam kontaktu jak z Zan’em. Był sympatyczny, wyluzowany i otwarty na rozmowę, chyba właśnie takiej rozmowy potrzebowałam. W kilka godzin wiedzieliśmy o sobie już sporo dobijała godzina 02.47 nie sądziłam, że to już ta godzina. Gdy byliśmy już koło polanki na której odbywało się ognisko Zayn zapytał mnie.
-Zostajesz tu na noc? To znaczy no pod namioty?
-Właśnie nie wiem, chyba raczej pójdę do domu –odparłam
-To ja cię z przyjemnością odwiozę do domu jeśli tylko zechcesz –zaoferował swoją pomoc, co było miłe z jego strony. Poszłam się pożegnać ze znajomymi i razem z Zayn’em pojechałam do domu.
-Twoi rodzice raczej nie będą zadowoleni, z tego że ich obudzisz o 3 w nocy, a jak wyczują, że piłaś to tym bardziej. –tak miał racje ale co ja miałam zrobić przecież nie będę spała pod domem jakoś zniosę ten szlaban.
-Wiesz jeśli chcesz możesz spać u nas w domu –jak to u nas? Co on ma na myśli?
-Ale że jak u was? –musiałam zapytać, chyba nie mieszka z rodzicami?!
-U mnie i chłopaków. –oznajmił. O boże czy on jest tym kimś o kim myślę, czyli GEJEM?
-Jakich chłopów ? –musiałam dopytać, nie przeszkadzało by mi to jeśli byłby gejem bo to przecież też ludzie.
-No u mnie i moich przyjaciół –wytłumaczył ale ja nadal nie rozumiałam.
-A jeśli mogę zapytać to ilu was mieszka w jednym domu?
-5. Ja, Louis, Liam, Harry i Niall. – zaczął po kolei wymieniać ich imiona.
-A jak to się stało, że 5 chłopaków mieszka w jednym domu?
-Opowiem ci gdy już dojedziemy –odpowiedział bardzo poważnie, przytaknęłam i już po chwili byliśmy na miejscu. Weszliśmy do salonu, który był ogromny. Na sofie leżało 2 chłopaków a kolejnych 2 na ziemi, nie powiem bo wyglądali słodko. Chwilę na nich patrzyliśmy po czym Zayn głośno krzyknął tak że każdy się obudził.
-Co ty debilu robisz??!!! -zaczęli się na niego wydzierać, lecz ich miny nieco się zmieniły a głosy ucichły.
-Chłopaki to jest [t.i], [t.i] to jest Harry, Louis, Niall i Liam. –przedstawił po kolei stojących chłopaków. Nie powiem bo ładni byli i skądś ich kojarzyłam ale za diabła nie umiałam sobie przypomnieć skąd. Zayn pokazał mi pokój w którym spędzić miałam dzisiejszą noc. Zayn przyniósł mi swoją koszulę i spodenki bym mogła się w nie przebrać i spać w nich. Położyłam się po godzinie 4 i nie mogłam zasnąć. Usłyszałam jak ktoś puka do moich drzwi.
-Proszę –powiedziałam po cichutku i do pokoju powoli wsunął się Zayn.
-Wiesz sam nie umiem zasnąć, mógłbym obok ciebie, Potrzebuję Cię? –zapytał wystrzeżając zęby.
-Tak jeśli chcesz to ok., sama też zasnąć nie mogę –po czym położył się obok i wpatrywał się we mnie jak bym była nie wiem czym.
-Przepraszam coś mam na twarzy, że tak się patrzysz na mnie? –zapytałam.
-Nie nic nie masz ale coś jest w tobie co mi się bardzo podoba wiesz –wyznał i pogładził moje policzko. Czułam jak po moim ciele przeszła fala dreszczy. Po czym położył się jeszcze bliżej i musnął moje usta swoimi. Nie byłam długo dłużna i pogłębiłam pocałunek ale bardziej namiętnie.
*
Obudziłam się rano spojrzałam na zegarek widniała godzina 12:38, tak to już nie było rano tylko południe a raczej po południu. Wstałam z łóżka nie idąc nawet do łazienki zeszłam do salonu, w którym nikogo nie było, był włączony za to telewizor na kanale muzycznym. Poszłam do kuchni gdzie był Zayn i jego koledzy.
-Dzień dobry –przywitali się wszyscy, ja tylko się uśmiechnęłam nie czułam się swojo w ich obecności. Jedna dziewczyna 5 chłopców. Myślałam przez cały czas co stało się tej nocy, chodziło o ten pocałunek. Czy on coś znaczył, czy też nic. Nie musiałam długo nad tym myśleć gdyż Zayn wziął mnie za rękę i wyszliśmy z kuchni zatrzymawszy się w salonie Zayn i ja usiedliśmy na bardzo wygodnej kanapie i zaczął rozmowę.
-Wiesz strasznie mi się podobasz i chciałbym zapytać czy nie chciała byś ze mną być? –spytał poważnie, widać było że jest to dla niego bardzo trudne pytanie ponieważ był lekko zdenerwowany, postanowiłam ulżyć mu i odpowiedzieć.
-Oczywiście że chcę –uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek, lecz on odwrócił głowę i pocałował mnie namiętnie w  usta, nasz pocałunek trwał by nie skończenie lecz usłyszałam dźwięki piosenki i krzyki chłopaków wybiegających z kuchni i zaczynających tańczyć na środku salonu. Nie wiedziałam o co chodzi.
-O co chodzi czemu tak tańczą? –zapytałam zdziwiona. Lecz gdy spojrzałam na TV ujrzałam teledysk z  5 chłopaków bawiących się na plaży, strasznie byli podobni do chłopaków z którymi właśnie siedziałam w salonie. Po kolei spoglądałam to na TV to na nich. I nagle krzyknęłam.
-To przecież wy!!!
-Tak to my –powiedzieli chórem.
-Przepraszam, ze ci nie powiedziałem o tym że jestem gwiazdą ale chciałem byś pokochała mnie zwykłego Zayna Malika, a nie Zayna Malika z One Direction.
-I kocham cię nie obchodzi mnie to że jesteś sławny! –powiedziałam i złożyłam pocałunek na jego ustach.
-A tak w ogóle to jak się wasz zespół nazywa? –zapytałam po czym chłopaki spojrzeli na mnie ze zdziwieniem.
-Jak możesz tego nie wiedzieć –zapytał bodajże Louis.
-Normalnie nie słucham waszej muzyki
-Oj no przecież chłopaki nie każdy nas musi słuchać nie prawda! –bronił mnie Zayn, jak na chłopaka przystało.
-No tak prawda, nazywamy się One Direction –tym razem powiedział to Harry.
-Aaa One Direction, to już wiem! Kojarzę was –zaśmiałam się.
Resztę dnia spędziliśmy na świetnej zabawie, i poznaniu się. Okazali się fantastycznymi przyjaciółmi. A Zayn wspaniałym chłopakiem.

~ Kamila
________________________________
Jest część 2. 

O kim chcecie następny imagin?
-Piszcie w komentarzach.

I wogóle komentujcie to mobilizuje !! <3