Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Louis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Louis. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 sierpnia 2013

# 24. ,,Kolacja we dwoje'' +18 [na zamówienie]


Imagin dla Weroniki P.

_________________________________________________________________________

Jesteście z Louisem od 2 lat parć. Byliście bardzo szczęśliwi każdą chwile spędzaliście razem na słodkich pocałunkach, pieszczotach i żartach . Tego wieczoru byliście tylko sami w domu, bo każdy z chłopków gdzieś wybył. Dlatego Louis zorganizował dla was romantyczna kolacje. Żeby źle nie wyglądał ubrał się dość elegancko i seksowne. Ty ubrałaś piękna sukienkę i razem zasiedlicie przy kolacji przy blasku świec. Louis przygotował dal was wspaniałe spaghetti podał je i usiadł naprzeciwko ciebie. - Mmm pachnie cudnie i na pewno świetnie tez smakuje – uśmiechnęłaś się do niego. -Musisz kochanie sama sprawdzić, a teraz smacznego. Odpowiedziałaś mu również i zaczęliście jeść. Musiałaś przyznać ze jago spaghetti było pierwsza klasa - Kochanie to jest przepyszne - odparłaś. - Bardzo się ciesze ze ci smakuje.
Podczas jedzenia rozmawialiście o rożnych sprawach, o przyszłości. Także żartowaliście i od czasy do czasu mówiliście sobie czułe słówka typu „Kocham cie”. Jednak wiedziałaś ze twój ukochany czymś się denerwuje, ale nie wiedziałaś czym. Nagle Louis wstał i podszedł to twojego krzesła i przyklękną. - [T.I]. Wiem ze jesteśmy jeszcze młodzi ale jesteś moja miłością nie umiem bez ciebie żyć. Czy zostaniesz moja zona ? -Tak Louis tak zostanę twoja żona ! - chłopak uśmiechnął się założył ci pierścionek na palec. Wstał mocno przytulił i pocałował cię w usta.
Najpierw całowaliście się delikatnie później coraz czulej, aż w końcu bardzo namiętnie. Oboje mieliście ochotę na to samo, więc bez żadnych słów Louis wziął cie na ręce i poszliście do sypialni całując się po drodze. Chłopak położył cie na łóżku i zaczął całować po szyi. Przegryzłaś płatek jego ucha on cicho jęknął i zaczął zdejmować po kolei ciuchy. Nie byłaś mu dłużna i uczyniłaś to samo. Chwile później oboje byliście nadzy. Zaczęłaś całować go po szyi torsie i zjeżdżałaś coraz niżej. Wzięłam jego kolegę do reki i zaczęłaś poruszać nim góra dół. Louis cały czas wydawał z siebie jęki co cię bardzo podniecało. Później wzięłaś jego kolegę do buzi i zaczęłaś robić swoją robotę. Ukochany cały czas jęczał. Po skończonej przyjemności przyszła kolej na niego.
- Pozwól ze ja się odwdzięczę kochanie – szepnął ci do ucha . Zaczął całować twoje piersi i schodził coraz niżej niżej, aż w końcu zaczął sprawiać mi przyjemność robił to bardzo dokładnie ale i delikatnie.
- Louis proszę wejdź we mnie, proszę – jęknęłaś.
-Nie trzeba mi tego powtarzać kochanie – uśmiechnął się.
Wszedł w ciebie najpierw delikatnie. Czułaś przyjemne rozpychanie.Wsuwał się coraz głębiej i głębiej . Położyłaś dłonie na jego placach i wbiłaś paznokcie w jego skórę. Wszystko robił delikatnie i powoli doprowadzając cię do szaleństwa. Nagle przyspieszył tempo. Obydwoje wydawaliście z siebie jęki rozkoszy. Nagle Louis wyszedł z ciebie i posadził na sobie teraz to ty  przejęłaś pałeczkę. Zaczęłam się unosić w gore i dół szybko oddychając. Gdy już nie miałaś sil opadłaś na Louisa, a ten położył się na tobie i znów wszedł w ciebie. Wbiłaś paznokcie w materac jęczałaś dalej, a twoje ciało wygięło się w luk . Teraz Louis był bardziej stanowczy i pewny siebie. Powoli obydwoje dochodziliśmy do końca. Jeszcze tylko ostatnie mocne pchnięcia i obydwoje doszliście w tym samym momencie. Opadł kolo ciebie na łózko, a ty położyłaś głowę na jego torsie - Kocham Cie Louis - szepnęłaś - Ja ciebie tez kocham skarbie - pocałował cię w głowę. Pocałowałam go w usta i zasnęłam w jego ramionach
…
Trzy miesiące później wzięliście ślub mieliście piękne wesele a już rok później zaszłaś w ciąże i urodziłaś ślicznego małego synka o imieniu Tom.





~ Gosia
__________________________________________________________________________

Mam nadzieję, że sprostałam wymaganiom.
To mój pierwszy imagin na zamówienie :)
Przepraszam, ze tak długo to trwało

wtorek, 31 lipca 2012

# 15. "Bitwa na ciasto marchewkowe"


W weekendowe słoneczne popołudnie ty i twoja przyjaciółka [i.t.p.] poszłyście na miasto .chodziliście po wszystkich sklepach i nagle zgłodniałyście i zobaczyłyście niedaleko cukiernie poszłyście do niej usiadłyście w środku i poprosiłyście kelnera aby złożyć zamówienie. Twoja koleżanka wzięła ciasto czekoladowe z bita śmietana a ty swoje ulubione ciasto marchewkowe po prostu je uwielbiasz bo są w min marchewki które kocha twój ulubiony Louis z One Direction.
Kelner zatwierdził wasze zamówienie i poszedł . Ty z przyjaciółka zaczęłyście rozmawiać, gdy nagle do cukierni wszedł Louis ze swoim przyjacielem z zespołu Harrym Styles'em. Ty i twoja przyjaciółka otępiałyście z wrażenia. Louis i Harry usiedli prawie koło was i czekali na kelnera po kilku minutach przyszedł kelner z waszym zamówieniem podał wam ciasta, a gdy spojrzałaś się w stronę chłopaków oni patrzyli na wasz stolik co macie za ciasta i zawołali kelnera. Louis zaczął rozmowę :
- dzień dobry poproszę to ciasto co ma ta dziewczyna -wskazuje na wasz stolik - a tak w ogóle co to za ciasto ?-powiedział.
- to jest ciasto marchewkowe - powiedział kelner.
-to poproszę to ciasto marchewkowe a ty co chcesz Harry – zapytał Louis.
-ja chce ciasto czekoladowe w bita śmietana -powiedział Harry.
-to poprosimy te ciasta i to wszystko - powiedział Louis do kelnera i kelner poszedł. Ty i koleżanka zaczęłyście jeść swoje ciasta i rozmawiać. Nagle zobaczyłyście, że kelner niesie do stolika chłopaków takie same zamówienie jakie zamówiłyście u kelnera. Byłyście tak ucieszone jak nigdy. Nagle twoja przyjaciółka bierze swoje ciasto do ręki i rzuca w ciebie.
- co ty robisz kretynko – zapytałaś lekko zirytowana jej zachowaniem.
-jak to co rzucam w ciebie ciastem - powiedziała ze śmiechem.
-jak ty we mnie rzucasz to ja tez -i rzucasz w koleżankę swoim ciastem

Zaczynacie rzucać w siebie nawzajem. chłopaki popatrzyli na was jak się rzucacie i zaczęli się śmiać.
- a wy z czego się śmiejecie? –zapytałaś.
-z was-powiedział Louis.
Twoja koleżanka bierze resztkę ciasta i rzuca w Harr'ego, a ty w Louisa i zaczęliście bitwie na ciasta. Gdy kelner to zobaczył wkurzył się i kazał to nam posprzątać. Cała nasza czwórka zaczęła sprzątać, ale tylko ty i Louis zaczęliście rozmowę :
- i jak smakowało ciasto – zapytał.
-mi bardzo a tobie –zapytałaś.
-mi tez smakowało tylko pół ciasta jest na moim ubraniu i twarzy- powiedział.
-a tak w ogóle to jestem Louis a tobie jak na imię –zapytał.
-miło mi poznać jestem [ t.i] –przedstawiłaś się.
-bardzo ładne imię -powiedział i nagle podszedł do ciebie bliżej -czekaj masz trochę ciasta na twarzy – powiedział.
-gdzie –zapytałaś -a on zbliżył się do ciebie bliżej i bardzo słodko i namiętnie pocałował, a ty to odwzajemniłaś.
-jej to było słodkie –powiedziałaś.
-od pierwszej chwili jak cię zobaczyłem to się w tobie zakochałem i chce się zapytać czy zostaniesz moją dziewczyną?
-pewnie ze tak-ucieszyłaś się i pocałowałaś go.
Od tej pory jesteście parą i ciasto marchewkowe bardzo dobrze wam się kojarzy.


 

~ Gosia

sobota, 14 lipca 2012

# 12. ,,Lista zakupów''



Ubrałam białą bluzkę w paski, jeansowe shorty z shortów zwisały szelki i trampki. Właśnie tak wyszłam na spacer i do sklepu na zakupy z listą ofiarowaną mi przez rodzicielkę. Droga do sklepu przechodziła przez park. Szłam wolno i cieszyłam się otaczającą przyrodą. Nagle usłyszałam krzyk.
-STÓJ!!
Obejrzałam się za mną szedł wysoki chłopak w bluzce w paski, czerwonych spodniach i szelkach, a no i nie zapomnijmy że miał buty. Z daleka nie mogłam poznać kto to i poszłam dalej.
-EJ ty w paski STÓJ !!! –usłyszałam drugi raz. Odwróciłam się i palnęłam.
-Czego?!?! –Chłopak podszedł bliżej, nie mogłam uwierzyć własnym oczom przede mną stał we własnej osobie nie nikt inny jak Louis Tomlinson moja inspiracja w wyborze ciuchów na dzisiejszy dzień, dobrze wiedziałam z Internetu, że Louis nie lubi jak ktoś zakłada paski i pomyślałam, że zaraz dostanę jakiś ochrzan.
-Wiesz ładnie ci w tym –o kurcze nie zjechał mnie, może to się tyczyło tylko chłopaków z One Direction.
-Dzięki tobie też –uśmiechnęłam się o co niby mi zostało.
-A tak w ogóle jestem … -przerwałam mu zanim się zdążył przedstawić.
-Louis –zaśmiałam się.
-Tak, a skąd wiesz? Jesteś naszą fanką? –zapytał z uśmiechem na ustach.
-Tak, ale spokojnie nie zacznę piszczeć. A tak w ogóle jestem [t.i]
-Uff dzięki, idziesz w jakieś konkretne miejsce? –zapytał stojąc obok.
-Tak do sklepu –odpowiedziałam.
-Mogę się przyłączyć? –zapytał z tym samym cudownym uśmiechem.
-Tak jasne jeśli chcesz. –sama nie wierzyłam w to że spotkałam Louisa Tomlinsona.
Przez całą drogę do sklepu poznaliśmy się lepiej, był fajniejszy niż bym się spodziewała. Gdy weszliśmy do sklepu pomógł mi w szukaniu produktów, gdy usłyszał że następne na liście są marchewki biegł po sklepie jak szalony a ja nie mogłam ze śmiechu.
-Czyli to prawda?! –zapytałam przez uśmiech.
-Ale, że co prawda? –zapytał zdziwiony pakując marchewki do wózka.
-No że lubisz marchewki –powiedziałam i spojrzałam na dalszą listę zakupów wykreślając niewidzialną linią zakupione warzywo.
-Tak prawda –uśmiechnął się, podchodząc do mnie.
-To chyba już wszystko, możemy jechać do kasy –ruszyłam w kierunku kasy, kolejka nie była długa więc szybko wyszliśmy ze sklepu z zakupionymi zakupami. Louis była tak miły, że zapakowaliśmy zakupy do jego auta i podwiózł mnie pod sam dom.
-Chodź pomogę ci wnieść, zakupy –powiedział otwierając przede mną drzwi samochodu.
-Dzięki, ale chyba i tak dla mnie dużo zrobiłeś –uśmiechnęłam się i wzięłam najcięższą siatkę.
-Daj mi to –polecił chłopak i wziął siatkę z mojej dłoni. Wzięłam inną i otworzyłam drzwi do domu, w domu było pusto, położyliśmy zakupy na kuchennym stole i zabrałam się za rozpakowywanie produktów. Louis była tak miły i pomógł mi. Świetnie się przy tym bawiąc.



~ Kamila

czwartek, 5 kwietnia 2012

# 3. Louis

*Wyobraź sobie siedzisz sobie w swoim pokoju na łóżku jest godzina 22:38 smucisz się ponieważ twój chłopak Louis przez cały dzień do ciebie ani razu nie zadzwonił, a robi to nawet 30 razy każdego dnia by tylko się zapytać co porabiasz, jak samopoczucie  i powiedzieć ci że Cię mocno kocha. Kładziesz głowę na poduszki i nagle słyszysz dzwonek swojego telefony*
TY: Kto to o tej godzinie może dzwonić? *szukasz swojego telefonu po całym łóżku znajdujesz go i patrzysz kto do ciebie o tak późnej porze się dobija*
TY: Louis! *szybko bez zastanowienia odbierasz telefon*
LOUIS: Hej kochanie przepraszam że nie dzwoniłem przez cały dzień.
*Słyszysz ze jego przeprosiny są z głębi serca postanawiasz mu wybaczyć*
TY: No dobrze nie gniewam się na ciebie. Wiesz przecież że Cię kocham.
LOUIS: Ja Ciebie też kocham. Mam do ciebie prośbę.
TY: Tak jaką?
LOUIS: Ja stoję teraz i patrzę sobie w niebo, wyjdź na balkon i zrób to samo to będę wiedział że patrzymy w to samo miejsce jakim jest niebo.
TY: No ok to idę na balkon.
*Bez zastanowienie zakładasz szlafrok i pędzisz na palcach by nie obudzić nikogo z domowników na balkon. Otwierasz drzwi, widzisz że ktoś stoi na twoim balkonie okazuje się że to Louis zrobił ci niespodziankę i przyjechał specjalnie do ciebie*
LOUIS: Niespodzianka! *Wykrzykną*
TY: Louis ty głupku jak się tu dostałeś? *pytasz zdziwiona*
LOUIS: Mam swoje sposoby. Ale myślałem że bardziej się ucieszysz i dasz mi wielkiego, słodkiego buziaka, ale widzę że się pomyliłem. *powiedział chłopak i udawał że płacze*
TY: Oj ty mój misiaczku choć dam ci tego buziaka tylko nie płacz.
*Po pocałunku powitalnym poszliście spać razem to była piękna niespodzianka od Louisa


~ Kamila